390

- Halo... halo? Kto mówi... cholera! - Rzucił słuchawke.
kilka dni przed tym wypadkiem. W dniu wypadku wyszła
narzute na łó¿ku, rzucony na podłoge dywan i doszedł do
Shelby poczuła piekące łzy w oczach. Poranny wiatr, pachnący kurzem i świeżo ściętą trawą, drażnił jej nozdrza i
swiatła reflektorów. Jasne. Ostre.
je Cahillom. Udawac, ¿e to ich syn. - Teraz, słyszac własne
opadajacych d¿insów nie dawało jej spokoju. Wło¿yła spodnie
- Cicho. Nie będziemy mówić o twoim wyjeździe, skoro dopiero co przekroczyłaś próg tego domu. Ach, nińa! -
Shelby obejrzała się za siebie i miała wrażenie, że jej krew lodowacieje. Do krawężnika podjechał stary pikap
uników, głuchych telefonów, zabaw z Shelby.
szyby, dodatkowo wzmocnione drutem. W pobliżu frontowych drzwi znajdowała się popielniczka, jak zawsze.
- Ja te¿ nie, ale chciałem cie ostrzec. - Alex był wyraznie
co? ¯eby odebrac jej dzieci?
w Monterey, i poprosiła Pam o pomoc.

przekonani, że wszystko odbywa się zgodnie z prawem.

95
- Tak jak twoje - odparła Cissy dosc głosno, by wszyscy
płaczace dziecko na kolanach. Kylie wyciagneła po nie rece i

reklamował się niskimi cenami, klimatyzacją i telewizją kablową - a potem minęła rodzinny sklep spożywczy,

w tutejszym upale, ale codziennie? Wątpliwe. Teraz dostrzegła to
znikały, a ona nie miała pojęcia dlaczego. Najprawdopodobniej
który mógł doprowadzić ją do Justina.

Okropną starą duszę miał...

Tak rzadko miała okazję sobie pofolgować, dać pełny wyraz swojej
było, to mógł już natrafić na Briana. Zdrowy rozsądek nakazywał
podziękowaniach i po uściskach dłoni. Milla z trudem wspięła się do